Charakter grudnia – o tym jak Dżasta zaczęła pisać felietony.
„Coś szczególnego tkwi wewnątrz tego czasu, jakiś niepowtarzalny wątek wiąże się z grudniowymi datami. Wszystko to w naszym wnętrzu oplecione gęstą siecią sprzecznych emocji. Jakiś dziwny zwitek, pakiet tęsknoty i obawy. Na myśl o grudniu zdarza się odruch prostestu: Dość tego, więcej nie! Dość hipokryzji i zmuszania się do nieodczuwanych uczuć, do radości której się nie doznaje. Ale także – może w tej samej osobie są nadzieje na szczęście w grudniu: wszystko będzie tego wieczora tak jak było dawniej, tak dobrze. Niech nic się nie zmienia, bo zmiana to utrata.”
Wspomnienia i plany.
Martyna nakazała mi pisać, bo pisanie to uwolnienie zbędnych myśli plączących się w głowie. A Tak trudno skupić się na jednej rzeczy. Czytając Newsweeka myślę o tym, że chcę stworzyć list, myślę o czym ma być i do kogo, jak zapakować prezent, kiedy wysłać pocztówki z post crossing – czuje się czasami jak na kazaniu w kościele kiedy to we mnie tworzy się zupełnie inny wymiar, nowy świat, nowa rzeczywistość i co z tego, że ropa drożeje a za 50 lat już w ogóle jej nie będzie a Natasza Urbańska nagrywa płytę w Ameryce.
Wylogowałam się. Wyłączyłam z następstwa dni, z matni przyczyny i skutku . Grudzień sprzyja takiemu stanowi , szczególnie kiedy wraz z końcem listopada kończy się osiemnaście lat i pozornie nie zmienia się nic – praktycznie zmienia się wszystko. U mnie zmieniła się świadomość. Świadomość upływu czasu, świadomośc toksycznego powietrza, szerzącej się hipokryzji. To nie tak, że coś pojawiło się nagle. To jest od zawsze, po prostu chyba dzień, w którym uzyskałam pełnoletność a dokładniej wosowo mówiąc – zyskałam pełną odpowiedzialność prawną sprawił, że coś zrozumiałam, coś dotarło – interesujące prawda. Czyżby kolejny temat na przyszłościową pracę? Tematy czają się wszędzie – trzeba je tylko dostrzec i od razu zapisać żeby nie uciekły, bo nigdy nie wiemy kiedy zaczną znikać kolejne litery alfabetu a przy tym epidemia dżumy wydaje się błahostką. No bo wyobraźcie sobie co było gdyby zniknęła literka ‘r’. Wtedy pozostałby rumor(właściwie umo) nie do ogarnięcia no bo co by się stało np ze słowem „rabarbar” – stałby się zwykłym „ababaem”, byłby to dla tego słowa pewnego rodzaju awans, no bo w końcu wylądowałoby w każdym słowniku na początku, ale czy rzeczywiścię ababa byłby tym samym rabarbarem co wcześniej. No właśnie nie! Zdecydowanie nie! Przeczytałam książkę- to dlatego – na dodatek była przeceniona z 30 zł na 5 zł. Czuje się trochę tak, jakbym w lumpeksie upolowała super kieckę na studniówkę. Wyczerpujące to wszystko – wspomnienia i plany, których nie można i przede wszystkim nie chce się przekreślić z powodu zwykłej świadomości.
Dlatego polecam. Cieszcie się z 10 lat, cieszcie się nawet z 15 i ostatecznie z 17 też, bo jeśli czeka was to samo co mnie później to najlepiej idźcie spać i tak jak w „Incepcji” stwórzcie sobie zupełnie inny świat w marzeniach sennych, poza świadomością przeciętnego śmiertelnika - w końcu i tak może żyjemy w czyjejś wyobraźni to po co w ogóle się przejmować – może i nas kiedyś zburzą. Phi naprawdę śmieszne, że uważamy się czasami za nieśmiertelnych. Ostatnia z moich teorii mówi, że za jakiś czas robaki, które żywią się naszymi ciałami pod ziemią rozrosną się jak dzieci po Fast foodach i zniszczą cały nasz ekosystem.
Plus extra point
Szkoda, że nie pisze o polityce, że nie jestem matką ośmioraczków, szarą myszką, księżniczką albo galerianką, szkoda, że nie używam wulgaryzmów i nie mam tysiąca kolczyków na całym ciele, bo wtedy w tym świecie pełnym ludzi czyhających na sensacje można odnieść nie lada sukces. Naprawdę zadziwia mnie fakt z jaką łatwością patrzymy innym ludziom na ręce, szpiegujemy, obmawiamy za plecami i podpisujemy się Anonimami(hmmm czyżby to było najbardziej popularne imie w Polsce?)
Jedyny pocieszający fakt w pisaniu jest taki(odkryłam to już jakiś czas temu żeby nie było)
No dobra są dwa:
- Nikt nie musi tego czytać jeśli nie chce i bardzo dobrze
- Co linijkę nie mam napisanego tego przeklętego, znienawidzonego słowa STYL!!!!!!!!!!!! No czegoż chcieć więcej od życia – już samo napisanie tego podpunktu poprawiło mi humor. Mogę pisać co chcę, kiedy chcę i ile chcę – o jejku cudowna prowizoryczna wolność ;)
Edit: miał być grudniowy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz